Leżeliśmy tak jeszcze chwilę… Nie wiem… pół godziny, może dłużej… Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, dawałem Ci całuski w nosek i czółko. Smyrałem dłonią po uszku i włosach. Twoja dłoń delikatnymi paluszkami pieściła mój tors.
Zdecydowaliśmy, że wstajemy. Ale pod prysznic pójdziemy osobno – zachowując siły na resztę dnia.
Wygoniłaś mnie pierwszego. Zaśmiałem się, że chcesz się myć w już rozgrzanej od gorącej wody łazience. W odpowiedzi dostałem klapsa w tyłek i powiedziałaś tylko przy tym słodkie „Ejjj”.
Szybko, by nie zajmować Ci łazienki ogarnąłem swoją kąpiel. Ponownie owinięty w kolejny już ręcznik, bo tamten zaginął gdzieś po drodze… Wyszedłem i powiedziałem, że już możesz iść się umyć.
Gdy Ty się myłaś ja się ubrałem. Wiedząc, że zabieram Cię dziś i to za niedługo w pewne miejsce założyłem koszulę. Nie tą co została w łazience. Kolejną. Spodnie czarne. Tak żeby wyglądać dobrze, ale nie nazbyt elegancko.
Kończyłem zapinać pasek, gdy Ty weszłaś do sypialni owinięta w szlafrok. Popatrzyłaś na mnie. Oparłaś dłonie o biodra. Zrobiłaś to tak niezdarnie, że szlafroczek się rozsunął i zobaczyłem Cię w całej okazałości, bo nie miałaś nic pod nim. Z lekko naburmuszoną minką powiedziałaś do mnie stanowczym głosem:
„A ja nie mam się w co ubrać(!), nigdzie nie idę” i rzuciłaś fochem opuszczając bródkę w dół i patrząc na mnie „spod byka”.
Patrząc tak na Ciebie goluteńką, okrytą jedynie szlafrokiem. W moich uszach brzmiały jeszcze Twoje słowa „Nie mam się w co ubrać…” Mój umysł szybko połączył te dwie informacje… Tak właśnie powinna wyglądać kobieta, która takie słowa wypowiada – pomyślałem – a nie stojąc ubrana przed szafą pełną ciuchów 😛
„Mam coś dla Ciebie” – powiedziałem podchodząc i dając buziaka w usteczka które miały teraz kształt grymasu małej dziewczynki.
Wyszedłem z sypialni i po chwili wróciłem z sukienką typu Lo-Hi. Podając Ci ją widziałem jak Twoje oczka niepewnie zaczęły promienieć.
„Ale ja się w nią nie zmieszczę” – powiedział po chwili Twój marudny głosek.
„Przymierz” – powiedziałem. „I oderwij metkę, bo na pewno będzie pasować” dodałem.
„Skąd jesteś taki pewien??” spytałaś patrząc na mnie.
„Najmilsza… zrobiłem już tyle sesji zdjęciowych, że rozmiar ubrania poznaję na oko” odparłem i uśmiechnąłem się przekornie. „Przymierz, a jak bieliznę też potrzebujesz to mam dla Ciebie, ale wolałbym Cię mieć w niej wieczorem niż teraz” dodałem tym razem, uśmiechnąłem się zalotnie i puściłem Ci oczko.
Poszłaś do łazienki. Po kilku minutach wyszłaś. Ja byłem już w salonie z zamiarem napicia się w końcu jakiejś kawy, bo od rana łyka nawet nie zrobiłem.
Stanęłaś przede mną, odwróciłaś się plecami do mnie i z lekko zdenerwowanym głosem oznajmiłaś:
„Zapnij mnie z tyłu, bo sama nie dam rady!”
Nieeeee… pomyślałem…. skup się….. Cóż, to było silniejsze niż ja.
„Zapnę Cię z tyłu jak wrócimy” – powiedziałem jak ostatni gówniarz.
„Teraz zasunę Ci tylko zamek” – dodałem próbując ratować resztkę godności.
Sukienka leżała na Tobie idealnie. Pobiegłaś do łazienki się przeglądnąć… Mijając po drodze lustro w którym widziała byś się cała… Cóż… Kobieta… pomyślałem 🙂
Minutę później wyszłaś z jeszcze bardziej naburmuszoną miną. Pomyślałem tylko „co znowu…!?”.
„Nie mam butów do tej sukienki… Mam iść w adidasach??” i te oczka koteczka ze szreka, bo widać, że sukienka Ci się spodobała.
Boszszszszszsz… ja dziecko – pomyślałem… „Masz w sypialni, zaniosłem tam jak byłaś się przebrać. Dłuższego obcasa nie dostaniesz, bo byłabyś wyższa ode mnie” – uśmiechając się do Ciebie powiedziałem.
Pobiegłaś tuptając bosymi jeszcze stópkami do sypialni. Otwarłaś pudełko. Czarne szpilki, delikatne, eleganckie… z czerwoną podeszwą… pasujące do sukienki.
„Torebki nie mam dla Ciebie” powiedziałem głośniej z salonu, żebyś mnie tam usłyszała,
„ale nie będzie Ci potrzebna, weź tylko dowód i telefon, ja Ci schowam”
Po chwili usłyszałem przyjemny stukot szpileczek o podłogę i moim oczom ukazałaś się Ty. Oczka promieniały. Ucieszona rzuciłaś mi się na szyję, ucałowałaś i powiedziałaś:
„Dziękuję” – przytulając się do mnie mocniej. „To gdzie mnie dziś zabierasz?” – zapytałaś zaciekawiona.
„Niespodzianka” odpowiedziałem.













