Uwaga, będzie ostro 😉
Od jakiegoś czasu chodzi mi to po głowie i nie mam się komu wygadać 😛
Kobiety… ich specyficzne pojmowanie prostych spraw.
Nic mnie bardziej nie wkurwia niż słuchanie tekstów typu: mam celulit, małe piersi, dużą dupę, zmarszczki, etc.
A miej sobie.
Kto Ci broni.
Jeśli ja widzę w Tobie kobietę za którą szaleję i zajebiście mi się podobasz…
Nie wiem gdzie masz ten celulit i nie musisz mi go pokazywać.
Twoje piersi idealnie pasują do moich dłoni, a tyłeczek powoduje, że non stop się za Tobą oglądam. Te kilka zagnieceń skóry, które w moich oczach dodają Ci uroku i przekonują mnie, że tak – właśnie taka mi się podobasz.
Ciało które uwielbiam pieścić i całować…
Nie psuj mi tego!
Chcę Cię przytulać kiedy tylko najdzie mnie ochota. Patrzeć na Twoją buźkę jak się do mnie uśmiecha. Oczka radośnie spoglądające na mnie. Dawać całusy, smyrać po włosach i mówić jak bardzo mi się podobasz.
A jak mówię, że mi się podobasz – to kurwa przyjmij to na klatę i z tym żyj – a nie przekonuj że jesteś brzydka!
Komu chcesz się podobać? Znajomym? Koleżankom? Sobie?
Wierz mi lub nie, ale łatwiej Ci będzie zaakceptować Siebie jak docenisz, że ktoś patrzy na Ciebie i jest zachwycony.
Po co Ci większe cycki? Żeby wszyscy się w nie wgapiali zamiast słuchać co masz do powiedzenia? A na starość były już tylko dłuższe? Chyba lepiej usiąść naprzeciw, patrzeć sobie w oczy i rozmawiać. Samą atrakcyjnością nic się nie zbuduje. A na pewno relacji. Dobrej relacji.
Co nie zmienia faktu, że i tak pewnie zwrócę uwagę na śliczny kształt ramion, smukłą szyję, uroczą bródkę, zmysłowe usteczka, śliczne oczka… dość, rozmarzyłem się 😀
Bo widzisz. Można porozmawiać. Pozbyć się pewnych głupich moim zdaniem stereotypów. Bo co z tego że wychodząc z domu każda kobieta musi się umalować, odpowiednio ubrać… ładnie, sexy i takie tam – skoro po domu chodzi w wytartych gaciach.
Wygodnie. Wiem. Ale można zrobić mały rewanż facetowi za to, że tak mu się podobasz. Nikt nie każe Ci chodzić w szpilkach i sukience (no chyba, że jakiś debil – to lepiej uciekaj 😛 ).
A w czym problem zapytać. „Kochanie, a w czym bym Ci się podobała bardziej?” i pokazać się w dwóch różnych, ale wygodnych dla Ciebie strojach.
Może jestem dziwny. A może jeszcze za mało wiem. Ale mnie osobiście podoba się jak kobieta w domu, tak na luzie, na co dzień, ubierze coś co w moich oczach podkreśli jej walory wyglądu, a nie zasłoni wszystko co mi się w niej podoba.
(uwaga – będzie lista 😛 )
- Naciągnięty sweter taki za pupę lub koszulkę (bo podkreśla jak jesteś szczupła)
- Legginsy lub zakolanówki (bo masz zajebiste i zgrabne nóżki, które lubię oglądać)
- Szorty lub krótkie spodenki (tak jak wyżej 😉 )
- Spodnie typu Aladyn – biodrówki (bo podobają mi się Twoje bioderka i brzuszek
- Top na ramiączkach i spodenki (za krótki nawias, by opisać 😛 )
- Cokolwiek w czym lubisz chodzić a jest moje (bo to działa na „ego” faceta)
- i mógłbym tak jeszcze długo… ale zapytaj, będzie łatwiej 😉
Oczywiście moja lista to tylko niektóre propozycje z tych „luźniejszych” ubrań. Zależnie też od pory roku, pogody i temperatury 🙂
Ale wiesz? To działa zajebiście dobrze w dwie strony.
Jak wymieniam żarówkę i słyszę: „fajnie Ci się mięśnie napinają w tej koszulce”. Albo przetykam odpływ i mówisz: „w tych spodniach/spodenkach masz fajną pupę”
To wiesz co? Nie wiesz! Może Ci się wydawać, że wiesz… Ale ja wiem wtedy w czym podobam się Tobie – tak, tego się mogłaś domyśleć. Ale… Jak myślisz? Następny tydzień spędzę na kanapie przed telewizorem – w sytuacji w której nie słyszę takich komplementów? Nie!!! Poszukam sobie kolejnego zajęcia i odpowiednio się ubiorę. Jak nie znajdę nic co mógłbym zrobić to ostatecznie podejdę do Ciebie i powiem: „Posuń się kobieto, ja pozmywam te naczynia, a Ty patrz jak to się robi!”. I mogłabyś się wkurwić, co byłoby błędem. Dużym. Najlepsze co możesz w takiej sytuacji zrobić to objąć mnie stojąc za mną zmywającym te naczynia, złapać za biceps i powiedzieć co najwyżej „mrrr…”.
Co to daje? Może wydawać się że niewiele, a jednak jest to dużo. Oboje zmęczymy się po równo. Oboje będziemy czuli się dowartościowani i atrakcyjni. Będziemy mieli taką samą ochotę na sex. A w trakcie seksu będziemy w sobie dostrzegać to co nam się najbardziej podoba w tej drugiej osobie i skupiać się nie tylko na „spełnieniu obowiązku” czy „zaspokojeniu żądzy” ale też na daniu tej drugiej osobie siebie.
Gdy wzajemnie chcemy dać sobie maksimum przyjemności… To wtedy nie ma takiej gaśnicy co by ten ogień ujarzmił.
Poranna kawa do łóżka będzie przyjemnością – nie ważne kto pierwszy wstanie i ją zrobi.
Fajnie by było mieć kogoś kto biega po mieszkaniu w koszulce i zakolanówkach. Pozwoli się klepnąć w pupę i odbierze to jako akt zainteresowania i atrakcyjności. Kogoś kto podejdzie i się przytuli tak bez okazji… dwadzieścia razy na dzień. Kogo można sobie posadzić na kolanach i dać buziaka. Wziąć na ręce i powiedzieć „uwielbiam Cię”. Poprawić włosy by nie przeszkadzały gdy słodko śpi. Nakryć kołderką. Wywiercić otwór pod hak na obrazek/zdjęcie w miejscu w którym nie możesz się zdecydować, bo napinam mięśnie i Cię to rozprasza… Złapać za bioderka, podnieść i przytrzymać byś mogła Sama ściągnąć coś z szafy.
I całować. Kiedy tylko najdzie ochota.
A Ty? Co Tobie się podoba w facecie najbardziej?













