Rano wstałem tak jakbym miał iść do pracy, ale nie powiedziałem Ci, że udało mi się ubłagać szefa o dwa dni wolnego. Poczekałem, aż będzie już odpowiednia godzina, by Cię obudzić kawką i śniadankiem wprost do łóżeczka. Przygotowałem na śniadanko coś specjalnego. No może z prostych rzeczy, ale miało zrobić wrażenie. Po cichutku wparowałem do sypialni z jedzonkiem i kawką dla nas. Całuskiem w czółko próbowałem Cię obudzić. Po którymś podejściu się w końcu udało. Podniosłaś się i oparłaś, by móc wygodnie usiąść. Ten widok… mrrrr… rozczochrane włoski, zaspane oczka… mógłbym tak siedzieć godzinę i się wpatrywać. Po chwili zaniepokojona zapytałaś: „A Ty nie w pracy?”. Odpowiedziałem, że nie i przez dwa dni się nie wybieram – bo chcę spędzić z Tobą więcej czasu skoro tu jesteś i przybyłaś taki kawał drogi specjalnie dla mnie. Delikatnie się uśmiechnęłaś, ale nie był to taki pełny uśmiech. Coś jakby zabraniało Ci się z tego faktu cieszyć…
Dopiero później, gdy już byliśmy pojedzeni, po kawce i ubrani – a ja chciałem (znaczy taki miałem plan na dziś) zabrać Cię w kolejne urocze miejsce… Rzuciłaś do mnie: „Musimy porozmawiać.” Powiało odrobinę chłodem… Zastanawiałem się o co chodzi. Usiedliśmy więc i zaczęłaś mówić o co Ci chodzi: „Bo widzisz… czuję się trochę jak obiekt seksualny… codziennie tylko łóżko i łóżko… ja tak nie chcę…”
W mojej głowie się zagotowało. Nosz… kurwa jak? Kto kogo do łóżka zaciągał? Myślałem, że chcesz tego, nie sprawiałaś wrażenia, żeby coś Ci nie pasowało… Gdy mój umysł przemielił wszystkie fakty wziąłem głęboki oddech (którego nie lubią moi rozmówcy) i najbardziej spokojnym głosem, ale tak cholernie spokojnym powiedziałem: „Najmilsza… pomijam fakt, że Ty przyleciałaś do mnie, a nie ja do Ciebie – to jakby nie liczyć… Ty uwiodłaś mnie pierwsza i więcej razy zaciągałaś pod pierzynę niż ja Ciebie. Jeśli uważasz, że zależy mi tylko na seksie z Tobą, to jak możesz mi wytłumaczyć fakt, że zabierałem Cię we wszystkie najfajniejsze miejsca jakie znam, żebyś tylko mile spędziła ze mną czas?” Czym ewidentnie rozbiłem Twój plan dalszego narzekania jaki to jestem zły.
Po chwili jak trybiki w Twojej głowie przemieliły argumenty, które podałem i nieśmiało powiedziałaś: „Bo wiesz, dużo się ostatnio kochamy i tak zaczęłam się zastanawiać, czy ci tylko o to chodzi w kontakcie ze mną…” Przytuliłem Cię i powiedziałem tylko: „Chciałem, by było Ci ze mną dobrze, tyle poświęciłaś, żeby tu teraz być, więc starałem się wypełnić każdą chwilę w sposób najmilszy jaki przyszedł mi do głowy… Dla mnie moglibyśmy wcale w łóżku nie wylądować, bylebym tylko mógł się cieszyć czasem spędzonym z Tobą.”
„Przepraszam, może to przez pms jestem jakoś tak rozdrażniona” – powiedziałaś. Dałem Ci buziaka w czółko i powiedziałem, że: „Jak dla mnie możesz nawet i dziś dostać okres i tak się Tobą zajmę i nadal będę się cieszył tym że tu jesteś” kończąc przytuliłem Cię mocniej do siebie.
Po dwóch godzinach okazało się, że jednak wykrakałem. I choć Ty zdziwiona, że już, bo przecież miało być jeszcze kilka dni – to ja musiałem ruszyć w poszukiwaniu środków zapobiegawczych rozlewowi krwi. I choć normalnie nie byłoby to dla mnie jakimś mega wyzwaniem – to znalezienie Twojego ulubionego produktu w wersji innojęzycznej już pewien problem stwarzało. W końcu po odwiedzeniu dwóch drogerii i jednej apteki – kupiłem. Czy dobre? Nie wiem. Okaże się. Ale że nie masz cierpieć będąc ze mną, tylko spędzić mile czas to przy okazji zaopatrzyłem się w tabletki przeciwbólowe, a po drodze kupiłem Ci bułeczki/drożdżówki z białą czekoladą.
Wróciłem do domu. Czekałaś wkurwiona w łazience. Podałem przez szparę w uchylonych przez Ciebie drzwiach to co musiałem i przeprosiłem, że tak długo to trwało. Po chwili wyszłaś. Z minką dziewczynki której ktoś zabrał ulubionego misia. Stanęłaś przede mną i powiedziałaś: „Już Ci nie będzie ze mną dobrze, bo nie będziemy się mogli kochać…” i Twoje oczka zaczęły się szklić od napływających łez. Objąłem Cię ramionami i powiedziałem: „Najmilsza… zostajemy dziś w domku, razem, zajmę się Tobą i sprawię, byś pomimo tego czuła się tu ze mną dobrze”. Po czym dodałem: „Tu masz tabletki przeciwbólowe, a zaraz dam Ci legginsy, by było Ci wygodniej niż w tych spodniach i mój sweterek. A później zamówimy pizzę i oglądniemy wieczorem jakiś film” Gdy tylko skończyłem to mówić dałem Ci buziaka, przygotowałem wszystko co Ci może być potrzebne, a jak usiedliśmy razem obok siebie to specjalnie pocierając swoje dłonie rozgrzałem je i położyłem jedną na Twoim obolałym brzuszku. Dałbym Ci nawet tam buziaka, gdybym tylko był pewien, że nie poczujesz się tym skrępowana.
Dzień spędziliśmy na rozmowach, małych kłótniach zakończonych wspólnymi objęciami. Zamówiłem dwie pizze – jedną dla Ciebie, a drugą jakbyś zmieniła zdanie zanim je przywiozą 😛
Obejrzeliśmy film, który tym razem ja wybrałem i może poza ciągłymi całusami, położyliśmy się grzecznie spać. Gdy leżałaś tyłem do mnie, ja przytulony do Twoich plecków masowałem dłonią Twój brzuszek, byś choć odrobinę poczuła się lepiej.
Tak zasnęliśmy.













