Od samego rana padało niemiłosiernie. Żal było tracić całego dnia, ale z drugiej strony ciężko było powiedzieć o sensie wyjścia gdziekolwiek na zewnątrz. Po porannej ocenie sytuacji postanowiliśmy, że jeszcze trochę poleżymy w łóżku. Na kawę jeszcze za wcześnie, głodni nie byliśmy. Chyba że głodni bycia blisko siebie, to co innego. Odwróciłaś się do mnie plecami i wcisnęłaś swoją dupcię pod moje biodra. Objąłem Cię „na łyżeczkę”, dałem całuska w policzek i tak wtulony przymknąłem oczy. Ty jeszcze chwilkę próbowałaś znaleźć odpowiedniejszą pozycję, więc kręciłaś się i szturchałaś mnie tyłeczkiem. W końcu chyba Ci się udało, bo po chwili Twój oddech zrobił się bardziej miarowy i spokojny. Zasnęłaś.
Choć leżałem tak wtulony w Ciebie i mocno Cię obejmowałem, to pomimo zamkniętych oczu jakoś sen nie chciał nadejść. Nadeszło za to kłębowisko myśli. Począwszy od tych, jak bardzo lubię tak z Tobą leżeć, po te które powodowały odrobinę stresu. Czy na pewno Ci tu ze mną dobrze. Czy czujesz się przy mnie spokojna…
Gdy już się z grubsza z nimi uporałem i poczułem, że jednak powoli zaczynam odpływać do krainy snów usłyszałem Twój cichy głos. „Śpisz?” Zapytałaś jakby nie chcąc mnie obudzić. Dałem Ci buziaka w ramię i nic nie powiedziałem. „Zrobisz nam kawkę?” po chwili zapytałaś. „Za chwilkę, dobrze?” Jeszcze zaspanym nieco głosem odpowiedziałem. „To ja zrobię, a ty jeszcze sobie leż” szybko odparłaś i w mgnieniu oka wyskoczyłaś z łóżka, łapiąc po drodze szlafrok i owijając się nim. Moje oczy znowu się zamknęły i można powiedzieć, że na chwilę odpłynąłem, bo obudził mnie zapach Twojego ciałka zmieszany z zapachem kawy.
Podniosłem głowę otwierając oczy i popatrzyłem po sypialni. Stałaś w drzwiach i uśmiechając się do mnie oznajmiłaś, że kawka czeka w salonie. No cóż – pomyślałem. Dziś nie będzie kawy w łóżku, a szkoda. Powoli i leniwie zwlekłem się z łóżka. Po drodze złapałem spodenki i koszulkę, by korzystając z tego, że toaletę mam po drodze, zrobić miejsce na kawę i jednocześnie nie paradować po domu w samej bieliźnie. Po chwili byłem już w salonie. Tam czekał na mnie Twój buziak, przytulasek i oczywiście gorąca, pachnąca kawa. Usiedliśmy koło siebie na sofie i oboje jeszcze nieco zaspani przystąpiliśmy do wchłaniania tej magicznej substancji, która miała nas postawić zaraz na nogi i obudzić resztę zmysłów.
Gdy już byliśmy po kawie i oboje nieco bardziej kontaktowaliśmy co się wokoło dzieje, dałem Ci całuska i zapytałem co chcesz dziś robić. Ty uśmiechnięta do granic odpowiedziałaś, że obojętne, byle ze mną i się przytuliłaś. Szczerze to nie miałem żadnego przygotowanego pomysłu co tu można robić w taką pogodę, ale już w głowie obracałem różnymi możliwościami, gdy Ty nadal wtulona we mnie szepnęłaś mi na ucho: „Możemy zrobić zawody w leżeniu w łóżku na czas” i lekko zachichotałaś pod nosem. „Niby tak, ale skoro już wstaliśmy…” nie skończyłem, bo usiadłaś mi na kolanach, okrakiem, przodem do mnie. Uśmiechając się do mnie, położyłaś swój paluszek na moich ustach w geście, bym nic już nie mówił. Po czym dałaś całusa i przytuliłaś się mocno do mnie.
„Mam pomysł”, nieśmiało się odezwałem. „Ale mi tak dobrze, nie chcę się podnosić”, jakby zasmucona odpowiedziałaś. „Nie musisz, ja Cię podniosę” i nie czekając na jakąkolwiek reakcję z Twojej strony, złapałem Cię za uda i wstałem trzymając Cię, żebyś mi nie spadła. Ty mocno zaskoczona jeszcze bardziej wtuliłaś się we mnie. Podszedłem do komputera, przysunąłem krzesło i usiadłem na nim, nadal trzymając Cię w objęciach. Odchyliłaś głowę jakby chcąc o coś zapytać i gdy tylko rozchyliłaś wargi, by to zrobić, dostałaś soczystego całusa, który najwyraźniej Ci się spodobał, bo szybko i namiętnie go odwzajemniłaś. Gdy nasze usta na chwilę się odsunęły od siebie, włączyłem playlistę z kawałkami, które oboje lubimy. Nieco pogłośniłem na wzmacniaczu i już przy pierwszych taktach utworu, który popłynął z głośników oznajmiłem Ci, że możemy cały dzień się przytulać, ale możemy przy tym posłuchać czegoś fajnego 😉 Dostałem buziaka i kolejnego mocnego przytulasa 🙂
Gdy w naszych uszach rozbrzmiewały kolejne zwrotki, wstałem i chciałem nas przenieść na kanapę, bo tam wygodniej… ale… po drodze wykonałem kilka tanecznych ruchów, cały czas mając Cię owiniętą wokół mojej szyi. Objęłaś mnie nogami i odchyliłaś się, jednocześnie łapiąc mnie dłońmi za ramiona tuż przy szyi. Popatrzyłaś mi w oczy i powiedziałaś, że tak to jeszcze z nikim nie tańczyłaś, po czym uroczo się uśmiechnęłaś, a Twoje cudne oczka aż promieniały. Po skończonych pląsach wróciliśmy na kanapę. Szybko jednak zorientowałaś się, że siedzisz tyłem do sceny i nieco nieporadnie się gramoląc po moich udach, odwróciłaś się do mnie pleckami i oparłaś o mój tors. Odchylając i kładąc jednocześnie swoją głowę na moim ramieniu, złapałaś moje dłonie i dosłownie owinęłaś się moimi rękami jakbyś naciągała na siebie kurtkę w mroźny dzień.
Siedzieliśmy tak wtuleni i objęci długi czas. Przeszło już sporo kawałków z listy, gdy poleciał ten jeden. Tan jedyny, przy którym szybkim ruchem się podniosłaś, złapałaś mnie za dłoń i pociągnęłaś z kanapy w Swoją stronę. Nie musiałaś nic mówić. Oboje wiedzieliśmy. Na samym środku salonu wywijaliśmy przytulańca przerywanego dodatkowymi elementami tanecznymi, co rusz przy każdej sposobności dając sobie całusy. Po skończonym tańcu stanęłaś na przeciwko mnie. Złapałaś mnie za dłonie jak robią to dzieci w przedszkolu, gdy każe się im tańczyć w parach. Popatrzyłaś mi w oczy z promienistym uśmiechem na buźce i powiedziałaś: „Potrafisz zaczarować kobietę…”. W tym momencie przyciągnąłem Cię do siebie bliżej i patrząc w oczka powiedziałem: „Nie, Najmilsza, ja Cię jedynie odczarowałem” i dałem mocnego namiętnego całusa, obejmując Cię jedną ręką w pasie i drugą łapiąc za głowę, wplatając moje palce w Twoje włosy tuż powyżej karku.
Dochodziło dopiero południe. A ja już miałem w głowie kilka pomysłów, co możemy jeszcze robić w ten deszczowy dzień 😉













