Zmęczona po całym dniu pełnych problemów i wrażeń, wzięłaś wreszcie wymarzoną kąpiel. Byłaś tak padnięta, że Twój organizm aż krzyczał domagając się odrobiny odpoczynku i relaksu. Ciepła woda, sól morska o miłym zapachu i myśl o tym, że dziś nic więcej poza ciepłym łóżeczkiem Cię nie czeka – napawała powoli optymizmem. Kąpiel musiałaś zakończyć w sumie to nagle, bo nie wiadomo czemu niepostrzeżenie woda zrobiła się za zimna. Pomarszczone opuszki palców złapały za ręcznik i owinęłaś się nim. Chciałaś jak najszybciej wskoczyć pod cieplutką kołdrę. Tak opatulona ręcznikiem poszłaś do sypialni. Padłaś jednym ruchem na łóżko. Zmęczona, ale nieco uspokojona. Leżałaś tak przez chwilę na brzuchu zawinięta w ręcznik. W głowie kołatały się myśli. Od tych co będziesz robić jutro po te najprostsze – pasowało by się ubrać. Zmęczenie wzięło górę. Powieki powoli opadały na zmęczone oczka, było Ci ciepło i błogo. Zaczęłaś odpływać. Powolutku, bo niby głowa się jeszcze broniła, ale sił i chęci nie było, by się ubrać. Tak leżąc poddałaś się. Odpłynęłaś…
Nawet nie wiesz kiedy znalazłaś się w pomieszczeniu przypominającym salon masażu. Wokoło było pełno, może i nawet kilkadziesiąt małych świeczuszek tworzących jednocześnie romantyczny jak również uspokajający nastrój. Roznosił się przyjemny zapach. Odrobinę jakby lawenda, ale nieco złamany delikatną nutką dzikiej róży. Leżałaś tak i zastanawiałaś się skąd się tu wzięłaś i co się dzieje. Ale było Ci na tyle błogo, że ani myślałaś się podnosić i rozglądać dookoła…
Drzwi uchyliły się, usłyszałaś delikatne kroki. W głowie miałaś „to mi się tylko śni”. Czy aby na pewno?
Niski męski głos wyszeptał „masaż dla Pani, proszę się rozluźnić, a ja się wszystkim zajmę”. Głos jakby znajomy, ale za cholerę nie mogłaś połączyć go z żadną ze znanych Ci twarzy. Jednocześnie tak bardzo nie chciało Ci się przerywać tego momentu, by odwrócić głowę i zobaczyć kto to. Pomyślałaś: „Masaż… Takkkk… Obojętne kto, ale tego akurat potrzebuję”.
W pewnym momencie poczułaś, że ten ktoś chwyta za ręcznik, którym byłaś owinięta zasypiając i zsuwa go w dół odsłaniając Twoje nagie plecy i kto wie co jeszcze. Już miałaś się poderwać z okrzykiem „Co Pan robi, ja jestem naga, halooo!!!” Ale stanowcza, męska, ciepła dłoń położona na Twoich plecach pomiędzy łopatkami przytrzymała Cię i usłyszałaś tylko „spokojnie, proszę się rozluźnić”.
Nie wiedziałaś co się dzieje, ale nieco się uspokoiłaś gdy ów ręcznik odsłonił jedynie Twoje plecy do lędźwi. Dodatkowo część, która odsłoniła plecy leżała teraz na Twojej pupie tworząc podwójną zasłonę.
Poczułaś palce na plecach, które subtelnie zmierzały wzdłuż linii kręgosłupa. Od lędźwi… powolutku… aż do karku. Twoje ciało naprężyło się lekko. Tak, ten dreszcz który Cię przebiegł był Ci teraz potrzebny. Po chwili na Twoich plecach pojawił się cieplutki olejek do masażu. Czułaś jak dwie dłonie choć twarde to jednak bardzo delikatnie rozprowadzają go po całych plecach aż do ramion. To było miłe uczucie. Z jednej strony cieszyło Cię to, a z drugiej nieco stresowało. Gdy tylko poczułaś delikatny ucisk tych dłoni na ramionach, masujących Twoje mięśnie kapturkowe i kark, początkowo napięta jak struna w gitarze powoli zaczęłaś się poddawać chwili. Tej chwili.
Wprawnym ruchem magiczne dłonie zdejmowały napięcie z kolejnych Twoich mięśni. Ramiona, łopatki, kark, lendźwia… Nawet nie dotykając linii ręcznika. Delikatnie uciskały. Palce krążyły po łopatkach. Nadgarstki miło uciskały lędźwie. Opuszki palców pieściły skórę wzdłuż od góry do dołu i z powrotem. Mogłoby to trwać wiecznie. Czułaś się coraz bardziej zrelaksowana. W myślach miałaś tylko, że „Tak, tego mi trzeba było”. Ta oprawa ze świec, ten zapach, przyjemny masaż i ciepło jakie otaczało Twoje ciało powodowało, że zaczęłaś coraz bardziej się zatracać. Odpływać. Czułaś się tak bardzo zrelaksowana. Ale jednocześnie nie chciałaś by się to skończyło. Błogość. Pełen relaks, odprężenie…
Ostatnie co pamiętasz zanim kontakt ze światem zniknął – to, że te dwie męskie dłonie poprawiają ręcznik, zakryły Twoje rozgrzane ciało. Niemal tak samo jak gdy się to wszystko zaczęło. Poczułaś, że dodatkowo ten ktoś nakrywa Cię kocykiem, czy kołderką – Sama nie wiesz. Było Ci w tym momencie to obojętne. Było tak przyjemnie. Na koniec usłyszałaś tylko znowu ten niski męski głos mówiący szeptem nad Twoim uchem: „Dobranoc, śpij słodko, odpoczywaj”. Kroki się oddaliły…
Obudziłaś się.
Dziwnie się czułaś, ale naprawdę zrelaksowana. Po chwili dostrzegłaś, że nie jesteś w pidżamce tylko owinięta w ręcznik. Przypomniałaś Sobie, że faktycznie się nie przebrałaś wieczorem. No nic. Teraz trzeba wstać i się ubrać. Podniosłaś się trzymając ręcznik by nie opadł na ziemię. Rozglądając się po sypialni z myślą co by tu szybko na Siebie zarzucić – dostrzegłaś wokoło niedopalone małe świeczuszki i napoczęty olejek do masażu stojący w zasięgu ręki od łóżka. Drzwi do sypialni były uchylone. Niepewnym krokiem, nadal trzymając ręcznik wyszłaś, rozejrzałaś się po mieszkaniu. Nikogo nie było…
Zaglądnęłaś do kuchni.
Tam czekała na Ciebie cieplutka, świeżo zrobiona kawka. Obok niej w małym kieliszku z odrobiną wody stał uśmiechając się do Ciebie pąk dopiero co rozkwitającej czerwonej róży…













