Umysł od rana się ciągle miota,
napisać pięknie przyszła ochota.
Ale że jestem stary niemota…
pewnie pomyślisz, żem jest idiota 😛
Choć rymów w głowie jest cała flota,
jak coś nie wyjdzie to nie dziwota 🙂
To nie jest taka łatwa robota
docenić słowem coś za istota :*
co pięknie do mnie wieczór szczebiota 🙂
słodko umilasz żywota kmiota.
Pewnie na żywo żeś jest ślicznota,
przynajmniej taka krąży tu plota.
Niestety nie mam nawet Peugeota,
ale wpakuję do mego klekota
gdy wyląduje moja pychota 😉
I nie udając tu Donkichota
przywiozę szybko, gdzie moja grota.
Może docenisz mego gruchota,
jeśli nie będzie znowu duchota 😛
I chociaż nie ma autopilota
to całkiem dobra z niego gablota.
Myślisz: „Co on tam głupek teraz mamrota?”
Lepsza przejażdżka? czy raz piechota?
W domku na szczęście żadna ciasnota
czekać nie będzie. Dwie porcje szota 😉
I szybko minie każda drętwota.
Szykuj się więc moja złota,
że ręka moja Cię połaskota…
Myślisz: głupota taka pieszczota?
Poczekaj tylko, przyjdzie sobota
Jedna i druga, i trzecia fota…
Otwarte będą każde Twe wrota.
I nie wiadomo… czy ta Ślicznota…
jak ta niecnota… mnie wyłomota? 😛
Później lubieżnie już zachichota
i znów mnie Sobą równo omota.
Rymy się kończą – jestem ciemnota.
Puentę przytoczę nim wyjdę na młota 😀
Taka mnie męczy ciągle tęsknota…
kiedy się zjawi moja Pychota :*
/Drugi raz w życiu takie coś napisałem. Pierwszy raz dziesięcio-głoskowcem, więc proszę o wyrozumiałość :* /













