Nastał kolejny dzień… Poranek… Czas który pozostał zanim będziesz musiała wracać do Siebie jakby bardziej przyspieszył. Muszę iść do pracy. A Ty zostaniesz tu na te parę godzin Sama. Te godziny, które chciałbym spędzić z Tobą, ale nie mogę. Z trudem zebrałem się rano do wyjścia – patrząc jeszcze jak słodko śpisz zanim wyszedłem.
W pracy myślałem tylko o dwóch sprawach. O Tobie i żeby sobie krzywdy nie zrobić jak się o Tobie zamyślę. Udało się. Dotarłem do domu w jednym kawałku. Na szczęście, Ty miałaś coś do ogarnięcia w tym czasie jak mnie nie ma, więc nie musiałaś patrzeć w sufit, czy w ściany i się nadmiernie nudzić.
Gdy wróciłem, zastałem Cię siedzącą w moim centrum dowodzenia i piszącą coś na laptopie. Ale gdy usłyszałaś że wchodzę, poderwałaś się z miejsca niczym koliberek do startu. Podbiegłaś i rzuciłaś mi się na szyję. Lubię takie powitania. Ale nie wiedziałem do tej pory, że tak bardzo lubię jak wskakujesz na mnie i całując oplatasz mnie nogami, a ja trzymam Cię i przytulam najmocniej jak potrafię – oczywiście na tyle ostrożnie, by nie zrobić Ci krzywdy. Gdy już mnie radośnie powitałaś, wspomniałaś, że musisz jeszcze coś dokończyć pisać i za chwilkę się zajmiesz już tylko mną. Nawet mi to pasowało, bo po pracy jednak wolałbym się umyć, a nie psuć atmosferę „zapachem”.
Poszedłem do łazienki, a Ty wróciłaś przed komputer. Gdy wyszedłem, jeszcze coś tam sprawdzałaś, czy na pewno jest ok. Zrobiłem kawkę i Ci podałem. Bez odrywania wzroku od monitora podziękowałaś i poprosiłaś o jeszcze chwilkę. Zacząłem więc ogarniać pomysł na obiadek, żebyś nie siedziała cały dzień głodna. Zresztą ja też byłem głodny 😛
Skończyłaś to co miałaś zrobić i zaczepiając mnie w kuchni pytałaś co chwilkę czy trzeba mi coś pomóc. Pomocy w zasadzie nie potrzebowałem, bo potrawa miała być prosta i szybka w przygotowaniu – ale że z mistrzowską precyzją skutecznie mnie rozpraszałaś smyrając po pupie, albo całując w szyję – poprosiłem, być pokroiła pieczarki i papryki w paski. Chętnie się zabrałaś za Swoje nowe zajęcie, ale jak to bywa, gdy trzeba się porządzić po czyjejś kuchni… ciężko wszystko znaleźć 😉 Podałem Ci więc to co może Ci się przydać i zająłem się swoją częścią przygotowania obiadku. Ugotowałem ryż, zrobiłem sos, poddusiłem pokrojone piersi z kurczaka – a następnie je podsmażyłem na patelni…
(reszta przepisu dostępna tylko na miejscu – łącznie z możliwością zjedzenia porcji, dwóch lub więcej 😉 )
Usiedliśmy do obiadku i rozmawiając o tym co które z nas robiło w ciągu dnia… temat się urwał, gdy wzięłaś do ust pierwsze dwa kęsy. Miałaś minkę która mogła oznaczać tylko dwie możliwości. Pierwsza – że zaraz to wyplujesz. Druga – że okazało się bardzo pyszne i to by zdradzało dlaczego zrobiłaś tak duże oczka 😉 Pojawił się temat gotowania i pochodne siedzenia w kuchni.
Tak, lubię gotować. Zawsze mi to sprawiało frajdę. Ale kiedyś był problem z dostępem do kuchni na wyłączność. Teraz od jakiegoś czasu mogę korzystać z tego przywileju – co widać po moim brzuchu 😛 jak urósł 😀 Jakoś tak lepiej pracować na „własnym warsztacie” gdy wiem co mam i wiem gdzie to mam. A jak eksperymentuję z jakąś nową wymyśloną potrawą i coś nie wyjdzie – to bez tłumaczenia się nikomu mogę po prostu wyrzucić do kosza i po temacie 😀
Po obiadku męczyłaś mnie o przepis… No fajnie, tylko ja tego nigdzie nie zapisuję, poza tym, że mam to w głowie. Ale obiecałem Ci, że następnym razem jak będę coś gotował to możesz stać obok i robić notatki 😉
W końcu gdy już byliśmy pojedzeni oboje i zostało jeszcze na kolację lub na jutro – usiedliśmy snuć plany na wieczór. Jeden z ostatnich, gdy u mnie jesteś. Dobra, całkiem wieczorem może jakiś film. Ale jeszcze jest sporo czasu, który można mile razem spędzić. Zaproponowałem że jeśli masz ochotę się trochę poprzebierać, to porobię Ci kilka zdjęć i pokażę to czego o Sobie jeszcze nie wiesz. Temat Cię zaintrygował na tyle, że po chwili namysłu się zgodziłaś, ale pod warunkiem, że jak się Sobie w czymś nie spodobasz to mam te fotki usunąć. Zgodziłem się, ale też postawiłem warunek. Fotki zgram na komputer i nie będziemy ich dzisiaj oglądać. Jutro jak będę w pracy to Sama pierwsza je zobaczysz i usuniesz te co Ci się nie będą podobać. Zmarszczyłaś brwi i zmrużyłaś oczy. Bo jak to tak, że ciekawość kobiety musi poczekać do jutra? Ano tak! Umowa to umowa 😛
Po kilku minutach Twoich prób podejścia mnie, zastraszenia, przebłagania – by fotki obejrzeć dzisiaj – i moim stanowczym podejściu, że nie! Ustaliliśmy kompromis polegający na tym, że po zrobieniu Ci zdjęć Ty Sobie schowasz kartę pamięci z aparatu, żebym ja nie miał do niej dostępu i jutro je obejrzysz.
Przystąpiliśmy do działania – tak jak ustaliliśmy wcześniej, jedną kreację wybierasz Ty, drugą ja i tak na zmianę.
Zaczęłaś od sukienki, która już dawno wpadła Ci w oko… Trafny wybór, bo zajebiście dobrze podkreśliła kształty Twojego ciałka i wyeksponowała ładne nóżki. Kilka póz, kilka zdjęć i zmiana ubioru.
Moja propozycja to moja czarna koszula i zakolanówki. Skoro już masz te seksowne nóżki to też umiem podkreślić ich walory. A koszula, która jest na Ciebie za luźna uwydatniła to jak jesteś drobniutka.
Podłapałaś temat i tym razem wybiegłaś z łazienki luźnej czarnej sukience na ramiączkach i rajstopach z wzorkiem. Widać, że idziesz ciężkim kalibrem i jednocześnie wiedząc jak mnie rozpraszasz Swoim wyglądem – podnosisz poprzeczkę wyżej, abym ja miał trudniej z doborem kolejnego stroju… cóż… intuicja kontra doświadczenie 😉
Kolej na moją propozycję – i tu muszę zasiać to ziarnko ciekawości u Ciebie, bo ja wiem w czym byś się świetnie prezentowała, a nie przyszłoby Ci na myśl nigdy do tej pory, by się w to ubrać – więc jeśli będziesz się chciała przekonać co siedzi w mojej głowie – jest tylko jedna opcja 😉 😛
Po zakończonych zabawach z przebieraniem się, pozowaniem i robieniem zdjęć – zgodnie z umową, odmówiłem Ci pokazania fotek na aparacie i wyjmując kartę pamięci oddałem Ci ją byś mogła schować i jutro się zapoznać z tym surowym materiałem 🙂
Wieczorem obejrzeliśmy film, przerywany Twoimi ciągłymi pytaniami o to w czym mi się najbardziej podobałaś, czy bardzo głupio wyglądałaś, etc. Moją odpowiedzią na każde Twoje kolejne pytanie był buziak i stwierdzenie, że jutro Sama się dowiesz 😛
Po filmie klasycznie odwiedziny pojedynczo w łazience i grzecznie do łóżeczka. Gdy już leżeliśmy wciąż próbowałaś mnie męczyć pytaniami o fotki. Ale ja uciąłem temat.
Nagle podniosłaś się nieco i opierając na ręce, patrząc mi w oczy, niepewnie zapytałaś: „A czy skoro za niedługo wracam, to moglibyśmy się jeszcze choć raz jutro kochać? Czy przeszkadzałoby Ci, że jeszcze nie jest tam na dole całkiem czyściutko?” i zrobiłaś oczka jakby Ci bardzo na tym zależało, ale jednocześnie się tym zawstydziłaś. Objąłem Cię, dałem całuska w nosek i odpowiedziałem: „Jeśli tylko będziesz się czuła jutro na siłach i będziesz miała ochotę to zrobić – to chętnie poświęcę prześcieradło. Nawet jakbym miał je później wyrzucić. Ale jeśli masz się krępować to wolę spędzić tę noc mając Cię w objęciach i to mi wystarczy”
Moja odpowiedź jakby nie do końca rozwiała Twoje wątpliwości, bo zapytałaś: „Ale podobam Ci się jeszcze? Pociągam Cię choć trochę? Czy masz mnie już dość?”
Żeby Ci odpowiedzieć nie użyłem ani jednego słowa. Podniosłem się z łóżka – ku Twojemu przerażeniu w oczkach – zdjąłem koszulkę i zanim się znowu położyłem, zdjąłem koszulkę z Ciebie. Położyłem się na łóżku. Objąłem Cię ramieniem i przytuliłem „na gołe klaty” 🙂 wydając z siebie jedynie rozkoszne „mrrrr” gdy Twoje ciałko przylgnęło cieplutkie i nagimi piersiami dotknęło mojego gołego torsu. Dałem Ci buziaka w czółko i głaszcząc Cię po włosach jeszcze mocniej przytuliłem. Tak usnęliśmy w gorącym uścisku.













