Wracam do domu. Typowy zwykły dzień zwykłego czarodzieja 😉
Już od progu wita mnie Bobuś uradowany, ale z pretensją w głosie, bo za długo mnie nie było i się nudził. Co nie zmienia faktu, że solidnie Swoje obowiązki wykonał. Światło zaświecone na moje przybycie, w kuchni zapach ciepłej kawy… i pełno kurzu na meblach. No tak, bawi się wszystkim, biega po domu, macha czym popadnie i później to fruwa w powietrzu i osiada na każdej powierzchni.
Szybki skok pod prysznic, wyjście i włączenie komputera. Biorę kawę w dłoń i sprawdzam co tam znowu do mnie napisał niejaki „spam”.
Przegląd niusów z bieżącego dnia i kończąc kawkę zabieram się za ogarnięcie tego bałaganu. Pomocny jak zawsze Bobuś co chwilę mi zrzuca ścierkę na podłogę – jak tylko ją położę na chwilę na blacie, czy szafce. Śmieje się i mówi: „Skup się, nie myśl tyle o Najmilszej” i pokazuje mi radośnie jęzor 😛
No tak… Poniekąd ma rację. Skupiłbym się to byłoby łatwiej.
Ale jakoś to tak nie działa… Nigdy nie miałem problemu z tym. Potrafiłem się zająć jedną konkretną rzeczą/sprawą i nie myśleć o niczym innym. Ot taki przywilej bycia facetem jako bonus do sikania na stojąco 🙂
Ale myjąc kuchenny blat mam przed oczami jak tu siedzisz i się do mnie uśmiechasz. Próbując wyczyścić wannę przypominam sobie wspólną kąpiel. Zmieniając prześcieradło w sypialni przypominam sobie Twój zapach… Już nawet nie mogę pojeździć szybko po zakrętach, bo pamiętam jak się o mnie oparłaś na „przytulnym zakręcie”. Odwiedzam nowe miejsce i myślę, że fajnie byłoby Cię tu zabrać, żebyś też to zobaczyła co ja teraz.
Ogólnie cały dzień co chwilę trafiam na coś co kojarzy mi się z Tobą. Nie ułatwia to nic, a nic normalnego funkcjonowania.
Ale wieczorem siadam do komputera i czaruję… Wymyślam coraz to nowe zaklęcia, które mają Cię tu do mnie sprowadzić. Jedne dłuższe, inne krótsze… Próbuję… próbuję… próbuję…
Smok mówi, że siłą Cię tu nie zabierze. Więc mam Cię zaczarować, żebyś chciała tu przybyć, wtedy po Ciebie poleci. Albo po Was – zależy jak umiejętnie to poczaruję.
Bobuś mówi, że może lecieć na smoku do Ciebie i Cię tam wystraszyć, ale nie wie w którym kierunku uciekniesz… Bo jak z drugą stronę to trochę lipa.
Siedzę i myślę… Co jeszcze mógłbym wyczarować…
A Bobuś drwi ze mnie, że łatwiej by mi było wyczarować jakąkolwiek kobietę niż oczarować tą jedyną. Aż smoka rozśmieszył…
Cóż.. To jeszcze nie koniec 😉













